Parafia św. Brunona z Kwerfurtu w Łomży

ul. Wojska Polskiego 135, 18-400 Łomża

Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu

Słowo Boże: Mt 26,36-46; Mk 14,32-42; Łk 22,39-46

Noc, w której Jezus nie udaje mocnego

Wyobraźmy sobie nocny ogród za murami Jerozolimy. Uczta paschalna dobiegła końca. Ulice cichną, lecz Jezus wie, że nadchodzą godziny zdrady, osamotnienia i śmierci. Zabiera ze sobą uczniów, a Piotra, Jakuba i Jana prosi, aby byli blisko. Nie wygłasza im teraz długiej mowy. Mówi po prostu, że Jego dusza jest smutna aż do śmierci i prosi: „Zostańcie tu i czuwajcie ze Mną”.

To ważny obraz Boga. Jezus nie gra bohatera, który niczego nie czuje. Ewangelia nie wstydzi się Jego trwogi. Syn Boży naprawdę wszedł w ludzkie życie – także w lęk, napięcie, samotność i pragnienie, aby ktoś bliski nie odchodził w najgorszej chwili. Wiara nie polega więc na udawaniu, że nic nie boli. Można kochać Ojca i jednocześnie drżeć. Można ufać i płakać. Można być posłusznym i prosić, aby cierpienie zostało oddalone.

„Nie moja wola” nie znaczy: „ja się nie liczę”

Jezus modli się: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty”. Czasem słowa te są rozumiane tak, jakby Bóg Ojciec potrzebował cierpienia Syna albo jakby człowiek wierzący nie miał prawa mieć własnych pragnień. Tymczasem Jezus wypowiada przed Ojcem całą prawdę o sobie. Nie ukrywa tego, czego chce: chce życia, bliskości i ocalenia. Dopiero z tą prawdą oddaje siebie Ojcu.

Posłuszeństwo Jezusa nie jest rezygnacją z godności. Jest miłością, która pozostaje wierna, gdy wszystkie łatwe drogi prowadzą do zdrady. Jezus nie wybiera bólu dla samego bólu. Wybiera Ojca i człowieka, nawet wiedząc, jaką cenę zapłaci za wierność. Kielich w Biblii oznacza los, który trzeba przyjąć. Jezus przyjmuje go nie dlatego, że cierpienie jest dobre, ale dlatego, że nie chce ratować siebie kosztem porzucenia nas.

Uczniowie śpią

Trzy razy Jezus wraca i zastaje uczniów śpiących. Ich oczy są ciężkie. To nie tylko historia o zmęczeniu. To lustro dla nas. Człowiek potrafi zasnąć właśnie wtedy, gdy ktoś obok najbardziej potrzebuje obecności. Uciekamy w ekran, pracę, żart, alkohol, ciągłe zajęcie albo religijne słowa, byle nie usłyszeć cudzego lęku. Nieraz nie umiemy naprawić sytuacji, więc nie robimy nic. Jezus nie prosi uczniów, aby Go uratowali. Prosi tylko, aby czuwali.

Być może obok nas jest dziś ktoś przeżywający swój Ogrójec: czeka na wynik badania, boi się utraty pracy, rozpadu małżeństwa, samotności, starości albo śmierci. Nie zawsze potrzebuje odpowiedzi. Czasem potrzebuje człowieka, który nie zaśnie, nie zmieni tematu i nie powie zbyt szybko: „wszystko będzie dobrze”. Chrześcijańskie czuwanie zaczyna się od obecności.

Maryja uczy zachowywać słowo

Ewangelia nie mówi, że Maryja była tej nocy w ogrodzie. Nie dopisujmy scen, których tekst biblijny nie opisuje. Wiemy jednak, że przez całe życie zachowywała wydarzenia dotyczące Jezusa i rozważała je w sercu. W Ogrójcu możemy prosić Ją o taką właśnie wierność: nie o łatwe wyjaśnienie, ale o serce, które nie ucieka od tajemnicy Syna.

Maryjo, naucz nas prowadzić nasze lęki do Jezusa, a nie ukrywać je przed Nim. Naucz nas też zauważać tych, którzy proszą bez słów: „zostań ze mną”. Prowadź nas do Jezusa, który w najciemniejszej nocy mówi do Boga: „Ojcze”.

Modlitwa

Panie Jezu, w Ogrójcu przyjąłeś nasz lęk i samotność. Daj nam odwagę mówić Ojcu prawdę o tym, co boli. Broń nas przed rozpaczą i przed udawaniem. Naucz nas czuwać przy cierpiących oraz wybierać miłość wtedy, gdy wierność kosztuje. Maryjo, bądź przy nas i prowadź nas do Twojego Syna. Amen.

Intencja dziesiątki: za ludzi przeżywających lęk, depresję, samotność i noc trudnej decyzji.