Słowo Boże: Mt 27,15-26; Mk 15,6-15; Łk 23,13-25; J 19,1
Jedno krótkie zdanie
Ewangeliści nie opisują biczowania drobiazgowo. Święty Jan zapisuje zwięźle: Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. Jedno zdanie, a mieści się w nim przemoc, upokorzenie i cierpienie niewinnego człowieka. Ewangelia nie potrzebuje epatować okrucieństwem. Nie pozwala jednak odwrócić wzroku od faktu, że Jezus został potraktowany jak przedmiot, którym można zarządzić dla osiągnięcia politycznego celu.
Piłat nie znajduje w Jezusie winy, a mimo to każe Go biczować. Być może liczy, że częściowa kara zadowoli tłum i pozwoli uniknąć wyroku śmierci. To mechanizm znany także dzisiaj: człowiek wie, co jest sprawiedliwe, ale próbuje dać złu „trochę”, aby ocalić spokój, pozycję albo opinię. Problem w tym, że zło nakarmione kompromisem rzadko mówi: wystarczy.
Kiedy człowiek staje się rzeczą
Biczowanie przypomina, do czego dochodzi, gdy przestajemy widzieć w drugim osobę. Najpierw nadajemy etykietę: wróg, problem, przypadek, koszt, obcy, słaby. Potem łatwiej usprawiedliwić słowo, które rani, wyśmianie, hejt, przemoc w domu, wykorzystanie pracownika, obojętność wobec chorego czy pogardę wobec kogoś, kto myśli inaczej.
Jezus stoi po stronie wszystkich, których ciało zostało skrzywdzone lub zawstydzone. Jego ubiczowane ciało mówi, że ciało człowieka nie jest towarem, narzędziem ani ekranem do cudzych pragnień. Jest częścią osoby stworzonej i chcianej przez Boga. Dlatego chrześcijanin nie może godzić się na przemoc, także tę ukrytą za drzwiami domu, w żarcie, w komentarzu albo w zależności ekonomicznej.
Czy cierpienie samo w sobie zbawia?
Może pojawić się trudne pytanie: skoro mówimy, że męka Jezusa nas zbawia, czy Bóg lubi cierpienie? Nie. Zbawia nas nie ilość bólu, lecz miłość Jezusa, która w bólu nie przestaje być miłością. Przemoc pozostaje złem. Bóg jej nie nazywa dobrem. Syn wchodzi w miejsce krzywdy i nie odpowiada krzywdą, aby przerwać jej panowanie nad człowiekiem.
To rozróżnienie jest ważne również w codziennym życiu. Wiara nie nakazuje ofierze przemocy pozostawać bez końca w niebezpieczeństwie. Przebaczenie nie oznacza zgody na dalsze krzywdzenie. Można przebaczać i jednocześnie szukać pomocy, wyznaczać granice, zgłosić przestępstwo czy opuścić miejsce zagrożenia. Jezus bierze na siebie przemoc; nie daje sprawcy prawa do jej kontynuowania.
Rany widzialne i niewidzialne
Nie każda rana zostawia ślad na skórze. Czasem człowiek przez lata nosi zdanie usłyszane od kogoś bliskiego: „jesteś nikim”, „nic z ciebie nie będzie”, „to twoja wina”. Bicz może być zrobiony ze słów, milczenia, szantażu, zawstydzenia. W tajemnicy biczowania przynosimy Jezusowi również te rany. On nie mówi: „przesadzasz”. Wie, jak boli odebrana godność.
Maryja nie zasłania nam Jezusa, ale pomaga patrzeć na Niego bez ciekawości szukającej drastycznych szczegółów. Uczy współczucia, które prowadzi do działania. Jeśli rozważanie męki kończy się tylko wzruszeniem, jeszcze nie dotknęło naszego życia. Pytanie brzmi: czy przy mnie słabszy człowiek jest bezpieczniejszy?
Modlitwa
Panie Jezu ubiczowany, przywróć godność ludziom skrzywdzonym na ciele i duszy. Ulecz rany, których inni nie widzą. Daj odwagę proszącym o pomoc i nawróć tych, którzy zadają ból. Zachowaj nas od obojętności oraz od kompromisów ze złem dla świętego spokoju. Maryjo, Matko czuła, prowadź rannych do Jezusa i ucz nas mądrej obecności. Amen.
Intencja dziesiątki: za ofiary przemocy, wykorzystania, pogardy i uzależnień oraz za ludzi, którzy niosą im pomoc.