Parafia św. Brunona z Kwerfurtu w Łomży

ul. Wojska Polskiego 135, 18-400 Łomża

Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa

Słowo Boże: Mt 27,33-56; Mk 15,22-41; Łk 23,33-49; J 19,17-37

Bóg nie schodzi z krzyża

Pod krzyżem słychać szyderstwo: „Innych wybawiał, siebie nie może wybawić”. Dla tłumu dowodem Bożej mocy byłoby zejście z krzyża. Jezus objawia jednak inną moc: pozostaje wierny miłości wtedy, gdy mógłby odpowiedzieć przemocą, przekleństwem albo odrzuceniem człowieka.

Nie zbawia nas efektowny pokaz. Zbawia nas miłość „do końca”. Jezus nie jest ofiarą przypadku, ale Jego wolność nie usuwa odpowiedzialności ludzi, którzy Go skazali. Krzyż odsłania jednocześnie ciężar grzechu i większą od niego miłość Boga.

„Boże mój, czemuś Mnie opuścił?”

To jedno z najtrudniejszych zdań Ewangelii. Czy Ojciec opuścił Syna? Jezus przywołuje początek Psalmu 22 – modlitwy człowieka otoczonego wrogami, wyszydzonego i pozornie zapomnianego. Psalm nie zatrzymuje się jednak na rozpaczy. Prowadzi ku zaufaniu i zapowiada, że ubodzy będą wielbić Boga, a krańce ziemi zwrócą się do Niego.

Jezus naprawdę doświadcza ciemności ludzkiego opuszczenia. Nie wypowiada jednak słów w pustkę; woła: „Boże mój”. Nawet krzyk staje się modlitwą. Dlatego człowiek, który nie czuje obecności Boga, nie jest poza wiarą. Może modlić się właśnie swoim pytaniem. Chrześcijaństwo nie każe zagłuszać „dlaczego?”. Daje je Jezusowi, który sam uczynił z niego modlitwę.

Przebaczenie i odpowiedzialność

Święty Łukasz przekazuje modlitwę Jezusa za oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Przebaczenie nie oznacza, że zło staje się nieważne. Właśnie dlatego potrzebuje przebaczenia, że jest prawdziwe i niszczące. Jezus nie zaprzecza ranie, ale nie pozwala, aby ostatnie słowo należało do zemsty.

Przebaczenie bywa drogą długą. Nie zawsze natychmiast przywraca zaufanie i nie zawsze oznacza powrót do dawnej relacji. Pojednanie wymaga prawdy, odpowiedzialności i nawrócenia obu stron. Możemy jednak prosić Jezusa, aby stopniowo uwalniał nasze serce od pragnienia odwetu. Czasem pierwszym uczciwym krokiem jest modlitwa: „Panie, ja jeszcze nie umiem przebaczyć; nie pozwól, by krzywda zbudowała we mnie drugi dom”.

„Oto syn Twój… Oto Matka twoja”

Pod krzyżem stoją Maryja i umiłowany uczeń. Jezus tworzy między nimi nową więź. W godzinie, w której wszystko wygląda jak rozpad, rodzi się wspólnota. Maryja otrzymuje ucznia, a uczeń przyjmuje Ją do siebie. Nie chodzi o zatrzymanie się na Maryi. Jej macierzyńska obecność ma pomóc uczniowi wytrwać przy Jezusie i żyć Jego słowem.

Maryja nie usuwa krzyża i nie odpowiada za Syna. Jest. To jedno z najtrudniejszych zadań miłości: pozostać blisko, kiedy nie można ocalić kogoś od cierpienia. Pod krzyżem możemy powierzyć Jej ludzi umierających, rodziny czuwające przy łóżkach, osoby po stracie oraz tych, którzy nie zdążyli się pożegnać.

Śmierć, która otwiera życie

Jezus mówi: „Wykonało się” i oddaje ducha. Nie znaczy to: „wszystko się skończyło”, lecz: misja miłości została doprowadzona do pełni. Chrystus schodzi w najgłębszą ludzką bezsilność, aby żaden umierający nie był już sam. Krzyż nie jest odpowiedzią na każde pytanie o cierpienie. Jest obecnością Boga wewnątrz pytania.

Modlitwa

Panie Jezu ukrzyżowany, przyjmij nasze pytania, winy i rany. Ucz nas przebaczenia, które nie ukrywa prawdy, oraz miłości wiernej do końca. Bądź blisko umierających i pogrążonych w żałobie. Maryjo, Matko stojąca pod krzyżem, przyjmij nas jak umiłowanego ucznia i prowadź do Twojego Syna. Amen.

Intencja dziesiątki: za umierających, pogrążonych w żałobie, skłócone rodziny oraz ludzi, którzy utracili nadzieję.