Słowo Boże: Mt 28,1-10; Mk 16,1-8; Łk 24,1-12; J 20,1-18
Kamień odsunięty nie po to, by Jezus mógł wyjść
Jest bardzo wcześnie, jeszcze ciemno. Kobiety idą do grobu z wonnościami. Nie oczekują zmartwychwstania; chcą dokończyć posługę wobec zmarłego. Martwią się kamieniem. Tymczasem grób jest otwarty.
Kamień nie zostaje odsunięty po to, by zmartwychwstały Jezus mógł się wydostać. Zostaje odsunięty, aby uczniowie mogli wejść i zobaczyć, że śmierć nie zatrzymała Pana. Bóg często zaczyna od otwarcia miejsca, którego my nie chcemy już dotykać: straty, winy, zawiedzionej nadziei. Nie po to, aby nas uwięzić w przeszłości, lecz aby pokazać, że ostatnie słowo nie należy do grobu.
To nie jest powrót do dawnego życia
Zmartwychwstanie Jezusa nie jest reanimacją ani powrotem do takiego życia, jakie miał wcześniej. Łazarz wyszedł z grobu, ale kiedyś znów umarł. Jezus przechodzi przez śmierć do życia nowego, którego śmierć już nie może dosięgnąć. Jest ten sam – nosi rany, rozpoznają Jego głos i gesty – a zarazem nie mieści się w dawnych ograniczeniach.
Dlatego chrześcijańska nadzieja nie brzmi: „wszystko wróci do stanu sprzed tragedii”. Nie każdą stratę da się tutaj odwrócić. Bóg obiecuje coś większego: że w Chrystusie żadna wierna miłość, żadne dobro i żaden człowiek powierzony Bogu nie zostaną ostatecznie utracone.
Kobiety jako pierwsze świadkinie
W świecie, w którym świadectwo kobiety miało mniejszą wagę publiczną, Ewangelie stawiają kobiety przy pustym grobie. To one otrzymują polecenie, aby powiedzieć uczniom. Gdyby ktoś wymyślał wygodną historię dla ówczesnych odbiorców, zapewne wybrałby świadków o silniejszej pozycji społecznej. Ewangelia zachowuje jednak pamięć wydarzenia, które zaskoczyło wszystkich.
Maria Magdalena słyszy swoje imię. Dopiero wtedy rozpoznaje Jezusa. Wiara Kościoła nie opiera się wyłącznie na pustym grobie, ale na spotkaniu ze Zmartwychwstałym. Pustka może mieć wiele wyjaśnień; głos Pana, który zna człowieka po imieniu, zmienia żałobę w misję.
A gdzie jest Maryja?
Ewangelie nie opisują spotkania zmartwychwstałego Jezusa z Jego Matką. Pobożna wyobraźnia od wieków zakłada, że takie spotkanie mogło mieć miejsce, ale nie możemy przedstawiać go jako relacji biblijnej. W różańcu Maryja pomaga nam przyjąć to, co Ewangelia rzeczywiście głosi: Jej Syn żyje.
Maryja znała ciszę Wielkiej Soboty. Uczy nas nadziei, która nie wymusza na Bogu terminu i nie tworzy łatwych odpowiedzi. Prowadzi do Jezusa, nie do samego pocieszenia. Chrześcijańska radość nie jest zaprzeczeniem piątku; rodzi się dlatego, że Chrystus przeszedł przez piątek i zwyciężył.
Zmartwychwstanie na nasze poniedziałki
Zmartwychwstanie nie jest tylko prawdą o tym, co stanie się po śmierci. Już dziś pozwala zaczynać od nowa. Człowiek nie jest sumą swoich porażek. Małżeństwo nie musi być na zawsze zamknięte w jednym zranieniu. Grzesznik nie jest skazany na rolę, którą sam sobie nadał. Kościół nie może urządzić się przy grobie i tylko wspominać dawnego Jezusa.
Nowe życie zaczyna się często niepozornie: od prawdy wypowiedzianej w spowiedzi, telefonu po latach milczenia, decyzji o leczeniu, powrotu do modlitwy, uczciwego naprawienia szkody. To nie my produkujemy zmartwychwstanie. Odpowiadamy na łaskę Tego, który pierwszy wyszedł nam naprzeciw.
Modlitwa
Panie Jezu Zmartwychwstały, wejdź w nasze zamknięte miejsca i nazwij nas po imieniu. Daj nadzieję tym, którzy widzą przed sobą tylko kamień. Naucz nas żyć jak ludzie, dla których grzech i śmierć nie mają ostatniego słowa. Maryjo, Matko żyjącego Pana, prowadź nas do spotkania z Twoim Synem. Amen.
Intencja dziesiątki: za ludzi po stracie, zniechęconych, wracających do wiary i rozpoczynających życie na nowo.